Mikołaja Doświadczyńskiego przypadki - streszczenie
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
KSIĘGA TRZECIA

Rozdziały: pierwszy, drugi, trzeci, czwarty i piąty

Znalazłem się na pełnym morzu, wyspa Nipu była już prawie niewidoczna. Płynąłem tak samotnie, targany myślami to nadziei, to żalu, to rozpaczy przez kilkanaście dni. Kiedy skończył się już prowiant i woda, szybko począłem opadać z sił. Ostatecznie jednak zostałem uratowany przez okręt hiszpański wracający z Afryki do Ameryki. Na pokładzie przewożono Murzyńskich niewolników, przeznaczonych do pracy w kopalni. Chciwy kapitan okrętu rozkazał „wyegzaminować” skarby, które przy mnie znaleziono, co skończyło się dla mnie kolejnym nieszczęściem. Skuty kajdanami, trafiłem do jednej celi z przewożonymi Murzynami. Podróż przepędziłem na rozmyślaniach. Przypomniałem sobie, że szczęśliwie zaszyłem zdobyczne weksle w szkaplerzu, w których teraz widziałem możliwość wybawienia.

(...) a tymczasem głodem, niewczasem i rozmaitymi niewygodami strudzeni niewolnicy umierali codziennie, a gdyśmy u brzegu Ameryki stanęli, ledwo ich trzecią część do pracy zdatnych rachowano.


Przybiliśmy do portu, a stamtąd poprowadzono nas do Potozo, gdzie przyszło mi pracować. Wepchnięty do pieczar, pracowałem ciężko, a przy okazji uczyłem się hiszpańskiego. Do pieczary przychodził czasem sędziwy Amerykanin (Indianin), który próbował ulżyć trochę niewolnikom w cierpieniach. Zaciekawił mnie ten człowiek swoim podobieństwem do Nipuanów, więc postanowiłem go lepiej poznać. Wiele rozmawialiśmy, opowiedziałem mu o moich dotychczasowych przygodach, na koniec prosiłem, by pomógł mi się uwolnić z tej okrutnej niewoli. W tym celu Amerykanin obiecał sprowadzić swojego europejskiego przyjaciela, na którego przyszło mi czekać przeszło dwa miesiące. Ów przyjaciel, Gwilhelm Kwakr, człowiek dobry i bogaty, przywitał mnie po bratersku i natychmiast wydostał z kopalni. W miejscu, które wskazano mi na nocleg znalazłem ubranie i weksel na 500 funtów szerlingów, które postanowiłem przeznaczyć na wykupienie innych niewolników.

Rozdział szósty

W końcu znalazłem się w domu mego wybawcy, ten usłyszawszy, co zrobiłem z jego wekslem, ucieszył się niezmiernie i ofiarował mi swoją przyjaźń. Postanowiłem mu opowiedzieć o swoich planach powrotu do ojczyzny, które chciałem zrealizować dzięki ukrytym wekslom. Gwilhelm zwrócił mi jednak uwagę, że te weksle do kogoś należą i że trzeba by odnaleźć spadkobierców, którym się one należą. Nie mogłem nie przyznać mu racji, więc przyniosłem z lekkim żalem mojemu wybawcy weksle, by pomógł mi w odnalezieniu ich prawowitych właścicieli. Los się znowu okazał dla mnie łaskawy. Weksle należały do Gwilhelma, który postanowił mi je ofiarować:


Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 - 


  Dowiedz się więcej



Komentarze
artykuł / utwór: Mikołaja Doświadczyńskiego przypadki - streszczenie







    Tagi: